Apokalipsa św. Jana
Nazwa „apokalipsa” (άποκάλυψις) pochodzi od greckiego słowa άποκάλύπτω, „ odsłaniam, wyjawiam”, i oznacza księgę, której treścią jest wyjawienie, wyjaśnienie, sensu przebiegu całej historii świata, a zwłaszcza jej zakończenia. Apokalipsa czyni to nie na podstawie analizy tendencji występujących w historii, ale w oparciu o objawienie udzielone przez Boga. U podstaw powstawania apokalips leży przeświadczenie, że dzieje ludzkości rozwijają się według jakiegoś planu Bożego i właśnie celem ich jest wyjawienie jego zasadniczych rysów i wezwanie do spokoju i ufnej wierności.
Apokalipsa czy apokalipsy?
Świadomie powiedzieliśmy sobie o apokalipsach w liczbie mnogiej. Gdyż począwszy od II wieku przed Chrystusem zaczęły pojawiać się najrozmaitsze apokalipsy żydowskie
( księga Daniela, apokaliptyczne księgi Henocha, Barucha i Ezdrasza). Powstawały one w okresie ciemiężenia narodu izraelskiego, jego politycznej i religijnej dyskryminacji, a autorom tych ksiąg chodziło, aby nieść pocieszenie i podtrzymywać w narodzie nadzieję i męstwo. Znamy przecież również z naszej historii literatury dzieła pisane „ku pokrzepieniu serc”.
Charakterystyczną cecha apokalips jest rozróżnienie między obecnym a przyszłym okresem dziejów oraz dualizm dobra i zła. W upadłych aniołach, a nade wszystko w ich przywódcach (szatan, diabeł, Belial) wrogie Bogu moce przybierają po raz pierwszy kształty osobowe. Świat cały wprowadzony został przez te duchy w błąd, w zaślepienie, w stan buntu przeciwko Bogu. Im więcej jednak złe duchy starają się o opanowanie świata, tym bardziej Bóg się im przeciwstawia i na końcu świata okaże się absolutnym panem świata i jego dziejów. Koniec świata pojmowany jest jako wydarzenie bardzo już bliskie, na które wskazują już obecne wydarzenia.
Pod względem literackim apokalipsy są objawieniami udzielonymi przez Boga za pośrednictwem aniołów poprzez słowa, wizje, sny i ekstazy. Ich przedmiotem jest przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Autorzy lubują się w symbolach, przenośniach a także w symbolice cyfr, kolorów itd. Uważają się za spadkobierców dawnych proroków i wybitnych postaci biblijnych, podszywając się niejednokrotnie pod ich imiona ( Henoch, Abraham, Mojżesz, Eliasz, Izajasz, Jeremiasz).
Pierwsi chrześcijanie żywo interesowali się apokalipsami żydowskimi, czytali je prywatnie i w czasie nabożeństw, uzupełniali je i przerabiali. Kiedy po roku 70 oficjalnie żydostwo skoncentrowało się na nauce faryzeuszów, to odrzuciło apokalipsy i zajęło się ich niszczeniem. Chrześcijanom zawdzięczamy przetrwanie niektórych z nich. Niektóre wypowiedzi Jezusa wieszczące koniec świata i początek nowego zebrali pierwsi chrześcijanie w tzw. „małej apokalipsie” zwartej w mowie eschatologicznej w Mk 13, Mt 24 i Łk 21.
Również w Apokalipsie św. Jana znajduje się dużo symboli i obrazów biblijnych oraz pozabiblijnych. Ona także, podobnie jak żydowskie apokalipsy, w wydźwięku swoim jest optymistyczna. Mimo zapowiedzi zaraz, głodu i wojen, wieści ostateczny triumf Boga i Jego wiernych. Skierowana do zagrożonych prześladowaniami chrześcijan, mówi im: „Wytrwajcie we wierze! Koniec jest bliski! Bóg wiernych swoich wynagrodzi i krew ich pomści! Prześladowcy wasi wypiją kielich jego gniewu aż do dna!”.
Od apokalips żydowskich różni się Objawienie św. Jana tym, że nie jest dziełem anonimowym oraz nie wieści nadejścia oczekiwanego Mesjasza, ale Jego powtórne przyjście.
Co można powiedzieć o czasie powstania Apokalipsy Janowej?
Dobrym punktem wyjścia dla jego ustalenia są listy do siedmiu gmin w Azji Mniejszej zawarte w rozdziale drugim i trzecim. Jak widać, istnieją one już od dłuższego czasu i pierwotny zapał religijny w nich ostygł. Na pewno przeżyły już niejedno prześladowanie i teraz znów znajdują się w ucisku. Św. Ireneusz (+202) wyraził przypuszczenie, że Apokalipsa św. Jana powstała około 95 roku za panowania cesarza Domicjana (81-96). O ile bowiem prześladowanie ze strony Nerona skoncentrowane było na Rzymie, o tyle punkt jego ciężkości za Domicjana leżał w Azji Mniejszej. Domicjan był też pierwszym panującym rzymskim, który polecił, by zwracano się do niego jako do „Pana i Boga naszego”.
Kim był autor?
Sam nazywa siebie Janem ( 1,1.4.9;22,8), prorokiem (22,9) i mieszka na wyspie Patos (1,9), która była rzymską kolonią karną. Tam miał być skazany na banicję św. Jan Apostoł. Grecki język dzieła, mocno zabarwiony semityzmami, świadczy o tym, że był chrześcijaninem pochodzenia żydowskiego. Tradycja utożsamia go z Janem Apostołem autorem IV-tej Ewangelii. Nie barak też takich biblistów, którzy widzą innego autora. Wiele argumentów wewnętrznych takich, jak: język, słownictwo, styl, teologia można użyć zarówno za jak i przeciw autorstwu św. Jana Apostoła. Chrześcijanie a zwłaszcza katolicy w większości jednak przyznają rację Tradycji.
Co można powiedzieć o budowie dzieła?
Nie jest ona przejrzysta. Świadczyć może o trudności w jak najwierniejszym oddaniu treści objawienia, a może o spontaniczności Autora ( a takim wydaje się być umiłowany uczeń). Rozdział pierwszy zawiera opis widzenia Jezusa zmartwychwstałego, jakie autor miał w niedzielę na wyspie Patos. Wiersz 19 zawiera schemat całego dzieła: „to, co jest” – zawarte jest w rozdziale 2 i 3 w listach do siedmiu Kościołów (Azji mniejszej) i „to co, potem musi się stać” – to treść rozdziałów od 4 do 22. Ich szkieletem są trzy wizje, każda z siedmiu obrazami: siedem pieczęci (6,1-8,1), siedem trąb (8,2-11,19) i siedem czasz (15,5-16,21). Wizje te w sposób paralelny opisują wydarzenia, katastrofy i ucisk poprzedzające koniec.
W ten szkielet wplecione są pewne wstawki i uzupełnienia. I tak w rozdziale 4 i 5 mamy opis niebiańskiej liturgii; w rozdziale 12-14 opis walki szatana przeciwko Kościołowi; 17 -20 sąd nad Rzymem, sąd ostateczny i ustanowienie tysiącletniego królestwa mesjańskiego; rozdz. 21 i 22 zawierają opis nowego świata i nowej Jerozolimy. W tym nowym mieście nie ma czasu, nie istnieje w nim ani słońce ani księżyc, nie ma też i morza; przy potoku życia stoją drzewa życia.
W Apokalipsie co rusz pojawiają się krótkie hymny, które pochodzą nie z rzeczywistej liturgii, ale od autora dzieła. A kończą ją najrozmaitsze upomnienia i obietnica rychłego przyjścia Jezusa: „Oto przyjdę niebawem… by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca” (22,12).
Po tych wiadomościach wstępnych, zapraszam następnie do dokładnego przeczytania wstępu poprzedzającego księgę do powolnej jej lektury. Pamiętać należy, iż nie wolno jej interpretować dosłownie na podstawie własnych i dzisiejszych skojarzeń, lecz trzeba znać i uwzględniać dokładnie kontekst bliższy i dalszy, naukę całej Biblii ( bo to przecież ostatnia jej księga), symbolikę biblijna i antyczną oraz historyczne uwarunkowania środowiska, w którym powstała i do którego została zaadresowana. Może natomiast doskonale nam posłużyć, jako księga ku przestrodze, upomnieniu a zwłaszcza modlitwie uwielbienia Boga.








