Jak powstała Biblia?
„Będziesz Biblię nieustannie czytał....Będziesz ją kochał więcej niż rodziców... Więcej niż mnie... Nigdy się z nią nie rozstaniesz... A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi..." - Taki to testament duchowy zostawił małemu Romanowi Brandstaetterowi, jego dziadek, Żyd, Izraelita wychowany na Księgach Starego Testamentu, który z Biblią się nigdy nie rozstawał, nigdy nie trzymał jej w biblioteczce lecz zawsze leżała ona pod ręką, zawsze można było po nią sięgnąć, nigdy nie trzeba było pytać gdzie ona jest, nigdy nikt jej nie szukał. Zajmowała ona po prostu centralne miejsce w życiu rodziny, jak ojciec, jak matka, jak osoby i rzeczy oczywiste, o których istnienie się nie pytamy, których się nigdy nie szuka. Czym jest ta dziwna Księga, która wpłynęła niewątpliwie na losy całej ludzkości, która stoi u źródeł największych religii świata (chrześcijaństwo, judaizm i islam)? Czym jest ta księga, która jest jedyną i niepowtarzalną, nierozerwalnie złączona z losem człowieka? Towarzysz jego wzlotów i upadków, źródło natchnień duchowych, filozoficznych, naukowych, artystycznych, ale często i źródło konfliktów ( chodzi o różne interpretacje). Kto ją napisał? Jak powstała? Jakie są jej dzieje? To pytania, z którymi ludzkość boryka się od początków powstania tej Księgi. Biblia, Pismo św. Nowego i Starego Testamentu, „Pismo" lub „Pisma" jak nazywają tę Księgę sami autorzy biblijni, nazywana jest „listem Boga do człowieka". Nie jest to dzieło jednorazowe, które powstało kiedyś w ściśle określonym punkcie dziejowym historii, jak np. „Trylogia” Henryka Sienkiewicza, "Pan Tadeusz" Adama Mickiewicza, czy "Iliada". Nie napisał jej jeden autor od początku do końca, który zakończywszy wreszcie swe dzieło, zadowolony postawił ostatnią kropkę, włożył do teczki i zaniósł do wydawcy. I teraz czeka na recenzje krytyków i czytelników. Czy przyjmie się, czy nie, czy spodoba się innym?
"Biblia jest Księgą żywą" - napisał R. Brandstaetter. Dziwne to dzieło, bo ma zawsze dwóch, nie jednego autora. Bóg i człowiek ją pisali. Nie jest czymś zamkniętym, skończonym, ograniczonym. Ona żyje, jest dynamiczna. Wciąż ożywia i inspiruje swoich czytelników. Oczywiście zarówno przyjaciół jak i wrogów. Jest wieczna. Żyje wciąż i kształtuje życie nowych pokoleń. A z drugiej strony, gdy patrzymy na nią tylko, jak na książkę, wytwór wydawcy, drukarza, czy przepisywacza - podlega tym samym prawom przemijalności, co człowiek i każde żywe stworzenie, co wszystkie dzieła kultury materialnej, zdziałane ludzką ręką. Księga ta jako przedmiot może być podarta, spalona, zniszczona, zmielona na makulaturę. To jednak nie wyczerpuje jej, nie kończy, nie unicestwia. Jest ona uosobieniem pra-pisma, istniejącego poza czasem i przestrzenią. Żydzi porównali jej los pośmiertny z losem człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Ciało zniszczonej Księgi lub popioły po niej pozostałe idą do ziemi. Dusza Księgi wraca do Boga, do swojego Stwórcy. Stare, zużyte, podarte lub spalone zwoje Pisma Świętego składa się do skrzyni, zwanej genizą, która znajduje się w każdej synagodze, po czym po pewnym czasie, grzebie się je w ziemi na cmentarzu, ściśle według żydowskiego rytuału pogrzebowego. Żałobnicy śpiewają nad grobem treny, a osierocona gmina ogłasza powszechną żałobę, jak po zgonie sprawiedliwego i pobożnego człowieka. To, co ziemskie wróciło do ziemi, co boskie wróciło do Boga.
Jak więc powstała Biblia?
Kluczowymi wydarzeniami leżącymi u źródeł dzisiejszego tekstu Pisma świętego są wydarzenia z życia Abrahama (około 1800 lat przed Chrystusem), wydarzenia wyjścia z niewoli egipskiej oraz zawarcia Przymierza na Synaju ( około 1250 lat przed Chrystusem). Należą do niej: cudowne interwencje Boże w historii Narodu Wybranego, w końcu zdarzenia „pełni czasu”, kiedy odwieczne Słowo Boże - Jezus Chrystus Ciałem się stało i zamieszkało między nami oraz działanie Ducha Świętego w świecie, czyli historia początków Mistycznego Ciała Jezusa - Kościoła świętego.
Historia ta, zwana historią zbawienia, na początku po prostu była opowiadana. Przekazywana z pokolenia na pokolenie, drogą ustnej tradycji. Dziadek opowiadał ojcu, ojciec dzieciom, dzieci swoim dzieciom i tak do dzisiaj. Biblię się głosiło i głosi. Proklamowało i proklamuje. Dopiero później, znacznie później, zostały spisane niektóre karty tej Księgi, gdyby jednak chciano wszystkie te rzeczy (które się wydarzyły), które tworzą historię dialogu Boga z człowiekiem spisać. Świat cały nie pomieściłby wszystkich ksiąg, napisał na końcu swej ewangelii umiłowany uczeń Pana Jezusa św. Jan (por. J 21,24-25).
Pozwólcie, że znów odwołam się do Brandsteattera, który napisał:" Zanim sam zacząłem ją (Biblię) czytać, znałem cały Pięcioksiąg z opowiadań mojego dziadka. Gdy teraz po wielu dziesiątkach lat, czytam Świętą Księgę, wydaje mi się, że nie czytam jej, lecz słyszę głos dziadka, i wsłuchuję się z napięciem w równy melodyjny głos, opowiadający mi dzieje biblijne tak, jak były opowiadane w namiotach koczującego Jakuba".
Podobnie, jak nie można mówić o napisaniu Biblii, lecz o jej opowiadaniu, stwarzaniu, powstawaniu, wzroście, rozwoju..., tak też nie można mówić o jej czytaniu jak każdej innej książki. Biblię trzeba przeżywać, trzeba się w nią wsłuchiwać, słyszeć jej oddech i bicie serca. Potrzebny jest nie tylko umysł, zmysł wzroku czy słuchu. Potrzebny jest cały człowiek ze wszystkimi zmysłami, by mógł wejść w świat Biblii. Każdy człowiek, który się chce do tej Księgi zbliżyć, powinien dołożyć wszelkich starań by ją pokochać. Jednemu wystarczy Biblię odczuć, aby ją zrozumieć, drugi musi ją dopiero zrozumieć, aby ją odczuć, inny znów, aby ją zrozumieć i odczuć musi w nią przede wszystkim wierzyć, a jeszcze inny wierzy w nią, bo ją zrozumiał i odczuł, a w końcu są i tacy, którzy ją rozumieją i odczuwają, i w nią wierzą, ponieważ jej słowa wyssali z mlekiem matki. Każda z tych dróg jest właściwa i dobra. Wszyscy jednak, niezależnie, jakimi drogami zawędrowali do Biblii i po niej wędrują nie powinni zapominać rady dziadka R. Brandsteattera: „Kto uczy się Pisma Świętego i je zapomina, jest jak rodząca kobieta, której niemowlę umiera zaraz po przyjściu na świat." Więc chodźmy razem poznawać, przeżywać, odczuwać, pokochać i nie zapominać tej jedynej swego rodzaju Księgi.








